HOME





Słówko o filmie
fabuła & recenzja






Serial Hex - Klątwa upadłych aniołów jest nową brytyjską produkcją wpisującą się w nurt horrorów z elementami fantastyki, takich jak wspominana już Buffy czy Roswell. Jest poświęcony tematom czarownic, upadłych aniołów i walce dobra ze złem, ale można jednocześnie traktować go jako opowieść o dorastaniu, odkrywaniu siebie, przeżyciach czasu młodości. Ten podwójny charakter serialu, przemieszanie elementów rzeczywistych z baśniowymi sprawiło, że Hex odniósł na świecie duży sukces. Od listopada 2005 roku mamy możliwość oglądania go na kanale tv4, (choć nie wiadomo jak długo).

Dotychczas nakręcono tylko dwie serie Klątwy, ale produkcja nie została zakończona i nie wiadomo ile sezonów ostatecznie wyprodukują. Bohaterką pierwszej serii, wokół której toczy się akcja jest Cassie Hughes. Poznajemy ją jako outsiderkę i samotniczkę, osobę nieśmiałą i niewyróżniającą się niczym, której marzeniem jest stać się lubianą i popularną w szkole. Czy nie brzmi to znajomo? Wykorzystując znany schemat scenarzyści nadają dziewczynie nadnaturalne moce, które odmienią jej monotonną i dość smutną egzystencję. Od tej pory życie Cassie diametralnie się zmienia... ona sama okazuje się czarownicą, na którą dybie przystojny, acz podstępny upadły anioł Azazael.

Jak widać powyżej fabuła nie odznacza się szczególną oryginalnością, ale przecież nie o oryginalność w tego typu produkcjach chodzi. Jest za to mroczny, ciemny dwór jako miejsce akcji, piekielnie przystojny demon jako wróg numer jeden, dla równowagi równie przystojny kolega szkolny Troy, a niezbędną dawkę humoru zapewnia duch-lesbijka Thelma. Całość, w połączeniu ze skąpą, umiejętnie dawkowaną muzyką tworzy mieszankę wybuchową. Czasem ciarki przechodzą po plecach...
Przy całej niezwykłości ukazywanych zdarzeń Cassie jest najzwyklejszą w świecie dziewczyną, która łaknie akceptacji i ciepła innej osoby - i to chyba decyduje o sukcesie filmu. Łatwo jest bowiem głównej bohaterce współczuć, kibicować, a jeszcze łatwiej się z nią utożsamiać. Zarówno ona, jak i inni bohaterowie mają odrębne, narysowane grubą (może nawet zbyt grubą) kreską charaktery, więc nawet najbardziej wybredny widz może wybierać i przebierać w poszukiwaniu ulubieńca. Mamy tu bowiem cały wachlarz osobowości: nieśmiała Cassie, zadziorna Thelma, słodki Troy, mroczny Azazael, rozrywkowy Leon... Słowem, dla każdego coś dobrego.

Serial nie jest przełomem w produkcji seriali dla młodzieży (bo też i dla tej grupy wiekowej pewnie został przeznaczony), ale nie ma wątpliwości, że zadowoli odbiorców. Jest zrobiony dobrze, z dbałością o szczegóły, bez niepotrzebnej infantylności. Choć utrzymany jest w konwencji młodzieżowej, nie brak w nim drastycznych scen. Reasumując, rozrywka na poziomie.

Na uwagę zasługuje jeszcze jedna rzecz - w sezonie drugim umiera główna bohaterka! Rzecz prawie nie do pomyślenia - przecież, w ten sposób można stracić połowę fanów przywiązanych do dotychczasowej postaci. Autorzy scenariusza zaryzykowali. Niedługo okaże się, czy słusznie...




Czy seria druga była klęską?
analiza






No i po dwóch sezonach "Klątwy upadłych aniołów" wiadomo już, że stacja SkyOne nie zamierza być producentem trzeciej części serialu (naiwnych, którzy po niejednoznacznym zakończeniu ostatniego odcinka mieli nadzieję na ciąg dalszy informuję że zostawianie sobie "otwartej furtki" jest stantardowym procederem wśród scenarzystów i nie oznacza absolutnie nic;) ). Spowodowane jest to oczywiście niewielką oglądalnością - w Wielkiej Brytanii ostatni odcinek oglądało zaledwie 200 000 widzów.
Poniżej spróbuję zanalizować przyczyny tak drastycznego spadku zainteresowania serialem.


Powód pierwszy: zmiany

Przeciętnie uważny widz, który oglądał serię pierwszą i przez przypadek trafił na - dajmy na to - któryś z późniejszych epizodów sezonu drugiego mógłby przetrzeć oczy ze zdumienia. Co się zmieniło? Ha... krócej by było wymieniać, co pozostało takie samo, a mianowicie miejsce akcji i postać Thelmy.

Z niezrozumiałych dla mnie powodów usunięty został główny motyw i zaleta serialu, a mianowicie związek Cassie i Azazeala. Już sama ilość stron, tapet, zdjęć, klipów video i innych wytworów fanów świadczyła o tym, że to ta para bohaterów jest siłą napędową Hex. Motyw był stary jak świat, choć opakowany w nową formułę: tajemniczy niebezpieczny przystojniak i dziewczyna, która chce, ale nie potrafi mu się oprzeć... może i nie można ciągnąć tego wątku w nieskończoność, ale przy odrobinie fantazji twórców mógłby posłużyć jeszcze na tuzin odcinków. Jednak scenarzyści postanowili inaczej. Cassie została usunięta już na początku serii, by zrobić miejsce nowej bohaterce, Elli.

Znowu odwołam się do Buffy, ale wydaje mi się że ten serial miał duży wpływ na decyzję scenarzystów. Zapatrzeni we wzorzec amerykański woleli oni, zamiast nieśmiałej "ofiary losu", uczynić główną bohaterką 500-letnią wiedźmę, której zadaniem jest zabijanie demonów. Może gdyby zrobili to na początku, to by chwyciło, ale zmieniać bohaterkę po pierwszej serii?! W dodatku serii, która odniosła sukces?! No moi drodzy, tego się po prostu nie robi... Można to potraktować albo jako skrajną naiwność, albo nawet kpinę z widza (myślenie typu "tacy są głupi, że połkną wszystko co im się zapoda").

Po usunięciu Cassie wykluczenie Azazeala było tylko kwestią czasu... - wiadomo, musiał ustapić miejsca nowym postaciom. A zdanie fanek, które na licznych forach twierdziły, że oglądają ten serial tylko dla jego "cudownego, głębokiego spojrzenia" ? Nieistotne. Azazeal poszedł w odstawkę. Mogłabym się rozpisywać jak wielki to był błąd, ale chyba nie ma po co ;) Każdy (każda) z nas wie to najlepiej.

No i dochodzimy do całkowitej zmiany fabuły, dokonanej w dodatku bez żadnego wyczucia. W drugiej serii okazuje się, że dziecko Azazeala nie narodziło się wcale po to, aby uwolnić armię 200 upadłych aniołów (bo na dobrą sprawę gdzie te uwolnione Nephelim? w serialu było ich zaledwie kilku, do ochrony Malachiego wyznaczony został jeden... skromniutko), ale po to aby zawładnąć światem, co jest wątkiem wyjątkowo oklepanym.

Następna sprawa to pojawiające się z nikąd Wyższe Siły - nagle Azazeal, dotychczas tak potężny, dostaje w prezencie od scenarzystów wyżej nieokreślonych "zwierzchników", którzy z jakiegoś powodu - również nie ujawnionego w serialu - każą mu oddalić się od syna. Wyjaśnienie typu "przepowiednia musi się dopełnić" wydaje mi się niewystarczające, tym bardziej że nie było o niej mowy w serii pierwszej.

Największym grzechem scenariusza jest jednak niedomknięcie wątków z pierwszych 6 odcinków Hex. Nie dowiadujemy się niczego więcej o McBainach (rodzinie Cassie), nie wiemy prawie nic o historii Madenham. Wątek przeszłości Azazeala został zarysowany chyba tylko po to żeby wzbudzić ciekawość a następnie irytację, bo całkowicie się urwał. Ogólnie rzecz biorąc fakty z pierwszej serii nie zostały połączone w serii drugiej w żadną spójną całość. Szkoda... sądzę, że gdyby umiejętnie poprowadzić retrospekcje (przeplatane z wydarzeniami bieżącymi) to starczyłoby fabuły co najmniej na parę odcinków.

Zmiany poboczne, nie rzucające się tak w oczy i wg mnie pozytywne, dotyczą przede wszystkim szkolnej paczki: Troy i Gemma wypadli z obiegu zastąpieni przez barwniejsze i posiadające jakąś tam osobowość postacie Alex i Toma. Poza tym sama paczka, która przedtem była po prostu bandą rozwydrzonych, chamskich nastolatków-sexocholików stała się bardziej ludzka.
Niemniej i tu kryje się wielka słabość fabularna, która nazywa się Leon. Leon to bohater którego naprawdę lubię, ale wszyscy chyba pamiętają jak w I serii niemal kochał się z opętaną Cassie pod prysznicem, nabijał się z Thelmy, ciągle robił aluzje do seksu... aż tu nagle na mocy decyzji scenarzystów staje się rozczulającym, słodkim do bólu, nieśmiałym prawiczkiem! A zamiast spędzać czas na imprezach i oglądaniu pornosów grzecznie świętuje urodziny Elli w chińskiej restauracji, z urodzinową czapeczką na głowie. No sorry, takie rzeczy to nie z myślącym inteligentnym widzem...


Powód drugi: brak umiejętności wykorzystania zmian

Czy jednak same zmiany mogą być powodem AŻ TAKIEGO spadku oglądalności serialu? Nie sądzę. Część najwierniejszych fanów Cassie&Azazeala na pewno rozczarowana zmieniłaby kanał, ale większość widzów - choćby na mocy przyzwyczajenia, nadal oglądałaby Hex, gdyby serial proponował w zamian jakieś ciekawe wątki. Niestety takich wątków brak. A bohaterowie, chociaż barwni, zostali całkowicie niewykorzystani w sensie fabularnym

Po pierwsze Ella - zajmująca miejsce głównej bohaterki 500-letnia wiedźma z charakterem, od wieków przemierzająca świat, aby walczyć ze złem. Jej postać była znakomitym sposobem na rozciągnięcie akcji, wprowadzenie pobocznych historii które zamykałyby się w jednym czy dwóch odcinkach. Wiem, że z uporem wracam do Buffy, ale znowu podam ją za przykład aby wiadomo było co mam na myśli. W kolejnych seriach przygody Buffy coraz bardziej się komplikowały, ale to wcale nie przeszkadzało traktować każdego odcinka jako odrębnej całości. Pogromczyni zwalczała wampiry, demony i inne ohydy, a jednocześnie gdzieś obok wiarygodnie rozwijała się długofalowa fabuła (na przykład relacja z Angelem, ze Spike'em albo wątek czarnej magii u Willow w szóstej serii). Natomiast w Hex nie ma żadnej odskoczni od głównego wątku - czarownica Ella ma za zadanie tylko i wyłącznie zabić Malachiego i nic ponadto... to niestety nie jest dobry pomysł na ciekawą akcję - prędzej czy później zaczyna męczyć.

Wg mnie złym pomysłem jest też powtórka z rozrywki, czyli relacja Elli i Malachiego. Dopóki Ellę próbował wykończyć Azazeal z Ramielem serial - mimo braku Cassie - był nadal wciągający. Od kiedy wszystko zaczęło wskazywać na to, że Ella zwiąże się z Malachim... paradoksalnie powiało nudą. Twórcy zaserwowali nam modyfikację miłości Cassie i Azazeala z pierwszej serii. Teoretycznie sytuacja i postacie są skrajnie różne, ale... spróbujmy wyłowić podobieństwa:

a) Ella i Cassie to dwie skrajne osobowości, ale obie długo opierają się, a w końcu ulegają zakazanej miłości, co źle się dla nich kończy. Czasem ma się ochotę zawołać "hej, to już było"... dodatkowo Ella w swoim czarnym płaszczu, z Voltą na ramieniu nigdy nie budziła takiej sympatii jak wrażliwa i eteryczna Cassie.
b) Malachi - czyli dziwaczne skrzyżowanie zbuntowanego nastolatka z tajemniczym demonem. Sam w sobie byłby jeszcze do zniesienia, ale na serialu mści się genielna postać Azazeala kreowana przez Fassbendera. Bo sami powiedzcie - gdzie Malachiemu, nawet z jego pociągającym uśmiechem, do magnetyzmu Aza? Kiedy ogląda się jego sceny z Ellą, to ma się w pamięci cudowne kawałki Aza&Cassie w kościele, w klubie nocnym, wreszcie w w jej pokoju w Madenham Hall. Nowi bohaterowie wyglądają przy tym jak nieumiejętnie wykonana kopia.

To właśnie główny powód porażki drugiej serii "Klątwy...". Najpierw scenarzyści decydują się zmienić zupełnie fabułę i glówne postacie serialu, a potem - zamiast dalej iść drogą zmian - korzystają z wyeksploatowanych wątków.

Co jeszcze? Fabuła, nie dość że dosyć nudna, w dodatku jest nie do końca wiarygodna... bo jak tu uwierzyć z nagłą przemianę Roxanne ze szkonej nimfomanki w dziewczynę, której największym pragnieniem jest zostać zakonnicą (!)? Takich perełek znalazłoby się sporo, i sprawiają one że serial grozy zamienia się w groteskę.


Powód trzeci: konkurencja

Tak, to prozaiczne i nie ma się o czym rozpisywać... ale wiadomo, że serial Hex, chociaż - wg scenarzystów - wyjątkowy jak na warunki brytyjskie (patrz:wywiad), ma masę amerykańskich odpowiedników, często bardziej wiarygodnych fabularnie i ciekawszych niż omawiana produkcja. Długo wymieniać by tytuły, ale na pewno zebrałoby się tego sporo (założę się, że zami wymienilibyście kilka na poczekaniu). Można irytować się brakiem Azazeala i niespójnościami, lub, zamiast tego... po prostu zmienić kanał. Co też większość Brytyjczyków uczyniła.


Zakończenie

Dobrze, dobrze... przeczytacie tą miażdżącą krytykę i zastanowicie się pewnie, dlaczego ja oglądałam całą drugą serię HEX, a nawet zrobiłam stronę o serialu. Żeby się usprawiedliwić, wymienię kilka plusów, które choć trochę rekompensują wymienione wady. Przede wszystkim moja ukochana Thelma, jak zawsze ze zgryźliwym poczuciem humoru. Po drugie niesamowita sceneria, i nadal fajny klimat serialu. Po trzecie całkiem ciekawy wątek Jeza (Ramiela), retrospekcje Elli oraz wprowadznie Mayi. Po czwarte bardzo porządne wykonanie pod względem technicznym - dopracowane, ładne ujęcia itp. Po piąte... sentyment ;)
Reasumując druga seria Hex była całkiem dobra jako wieczorna rozrywka. Problem w tym, że trochę więcej pomysłów... i mogłaby być dużo lepsza.


I jeszcze jedno. Pocieszeniem dla widzów mogą być alternatywne trzecie serie pisane przez fanów oraz inne FF. Zastanawiające jest, że niemal w każdym pojawia się Azazeal, a Cassie zostaje przywrócona z martwych... to chyba znaczy, że przynajmniej częściowo mam rację, prawda? ;)





Copyright by hexsite 2005. Wszelkie kopiowanie bez wiedzy i zgody autora zabronione.